Nano czy non-nano?

Jak wiemy, produkty z filtrem mineralnym zawierają w swoim składzie dwutlenek tytanu lub tlenek cynku. Tylko te dwie substancje okazały się w badaniach wystarczająco skuteczne w ochronie przed szerokim spektrum promieniowania UVA i UVB. Są to naturalnie występujące związki mineralne, białe, podobne do sproszkowanej kredy.

Niestety, użyte w stężeniach powyżej 15-18%, dwutlenek tytanu i tlenek cynku pozostawiają widoczny, biały film na skórze, co może nie przeszkadzać dzieciom, chętnie nakładającym na buzie kolorowe kremy, ale już dla producentów kosmetyków dla dorosłych nie jest to zbyt pożądana cecha. Producenci łatwo sobie poradzili z tym problemem, stosując obie substancje w postaci mikronizowanej, czyli w bardzo maleńkich cząsteczkach o wielkości od 1 do kilkuset nanometrów (1 nanometr to jedna milionowa milimetra). Cząstki mniejsze niż 100 nm określa się także mianem nanocząstek. Dla porównania 75000 nanometrów to przeciętna grubość ludzkiego włosa.

Producenci kosmetyków bardzo chętnie skorzystali z możliwości, jakie dają nowoczesne technologie. Nanocząstki w filtrach przeciwsłonecznych wydawały się idealnym rozwiązaniem: dzięki nim produkt dobrze się rozprowadza i nie pozostawia białych śladów, jednocześnie skutecznie chroniąc przed słońcem. Powstało wtedy pytanie, czy tak małe cząstki nie będą wnikać do organizmu człowieka, co może nieść za sobą bliżej nieznane konsekwencje? Mimo, że kosmetyki z nanocząstkami dostępne są na naszym rynku od dobrych kilku lat, to debata o ich bezpieczeństwie trwa nadal i nie widać jej rychłego zakończenia.

Mimo alarmistycznych wypowiedzi niektórych przedstawicieli organizacji konsumenckich, nadal nie ma przekonujących dowodów, że powinniśmy się obawiać nanocząstek. Wręcz przeciwnie, ekperymenty i badania przeprowadzone w ostatnich latach wykazały, że nanocząstki o średnicy większej niż 20nm stosowane w filtrach przeciwsłonecznych nie mają możliwości przenikania przez naskórek do skóry właściwej, żywej warstwy, z której mogłyby dostać się do krwioobiegu i stanowić potencjalne zgrożenie dla organizmu. Jedno z najnowszych badań zostało wykonane w 2011 roku przez naukowców ze Szwajcarii i Australii i opublikowane w Science Daily w listopadzie 2011 roku (1). Badanie skóry mikroskopem elektronowym po zaaplikowaniu kremu z nanocząsteczkami dwutlenku tytanu nie wykazało obecności nanocząstek w warstwie skóry właściwej, a tylko w warstwach naskórka.

Wiemy także z całą pewnością, że nanocząstki obu minerałów aktywowane światłem słonecznym produkują silnie reaktywne wolne rodniki, niebezpieczne dla skóry, mogące uszkadzać komórkowe DNA. Tak jednak reagują ‘gołe’ nanocząstki. Jak się okazało, łatwo jest temu zaradzić. Wystarczy otoczyć nanocząstki cienką warstwą substancji obojętnej chemicznie np. związku węgla, krzemu lub glinu, aby ich fotokatalityczne właściwości osłabły niemal całkowicie. Od kilku już lat w taki właśnie sposób zabezpiecza się dwutlenek tytanu i tlenek cynku używany w kosmetykach przeciwsłonecznych. Z metody tej korzystają znane firmy produkujące kosmetyki naturalne, jak Green People i Korres.

Badania wykazały również, że znacznie bardziej szkodliwe jest stosowanie tradycyjnych filtrów chemicznych, takich jak oxybenzone i octinoxate (oraz Benzophenone, Methylbenzylidene camphor i homosalate), które przenikają do krwioobiegu a w organizmie wykazują działanie podobne do estrogenu, prowadząc do zmian o podłożu hormonalnym (2). Amerykańska organizacja konsumencka Environmental Working Group (EWG) potwierdza, że mineralne filtry przeciwsłoneczne stanowią bardzo dobre zabezpieczenie przed słońcem, a nawet te z nanocząsteczkami stanowią mniejsze zagrożenie dla zdrowia niż wyżej wymienione filtry chemiczne starszych technologii. EWG wspomina także o nowoczesnych filtrach chemicznych, takich jak Tinosorb S i M, które odznaczaja się wysoką skutecznością w ochronie przeciw słońcem i brakiem toksyczności.

Wygląda na to, że narażenie skóry na oparzenie słoneczne niesie ze sobą potencjalnie znacznie wyższe ryzyko, niż to związane z wystąpieniem skutków ubocznych po użyciu kremu z filtrem zawierającym nanocząstki. Jeśli mimo to konsumenci mają watpliwości, to na rynku znalezć można filtry przeciwsłoneczne z dwutlenkiem tytanu oraz tlenkiem cynku w wersji ‘non-nano’, czyli zawierające cząstki większe niż 100nm. Takie składniki non-nano zawierają m.in. produkty Weledy, Lavery, Badger Balm, Trilogy i szeregu innych marek.

Już teraz każda szanująca się marka kosmetyczna z własnej inicjatywy podaje na opakowaniu pełną informację o rodzaju zastosowanego filtra przeciwsłonecznego. Od 2013 roku producenci kosmetyków sprzedawanych na terenie Unii Europejskiej będą mieli obowiązek wykazać nanocząstki na liście składników produktu, co znacznie ułatwi nam wybór.

1. Zhen Song, Timothy A. Kelf, Washington H. Sanchez, Michael S. Roberts, Jaro Rička, Martin Frenz, Andrei V. Zvyagin. Characterization of optical properties of ZnO nanoparticles for quantitative imaging of transdermal transport. Biomedical Optics Express, 2011; 2 (12): 3321
2. Schlumpf , Margaret; Beata Cotton, Marianne Conscience, Vreni Haller, Beate Steinmann, Walter Lichtensteiger. In vitro and in vivo estrogenicity of UV screens. Environmental Health Perspectives Vol. 109 (March 2001) pp 239-244